W dzisiejszym poście przedstawiam produkt, który ratował mi tyłek a dokładniej nogi przez całą zimę. Mimo, że mamy astronomiczną wiosnę BALSAM ODBUDOWUJĄCY DO SKÓRY BARDZO SUCHEJ firmy Yves Rocher, bo o nim mowa nadal umila mi wieczory :-)
Dane techniczne:
- pojemność: 150 ml
- paraben free
- data przydatności od otwarcia: 6 M
- wydajność: 2 mc regularnego stosowania
- ilość zużtych opakowań: w połowie 2-go
Konsystencja miękkiego masła jednak szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu, którego bardzo nie lubię w zwykłych balsamach.
Wielki + za to, że skóra się pod nim nie poci oraz co bardzo denerwowało mnie w innych masłach po nocy dawały odczucie chłodu na posmarowanej części ciała.
Kolejny + za zapach trudny do określenia jednak przywodzi na myśl masło, krem nie babciny ale taki który chciałoby się zjeść, mnie ten zapach odrobinę kojarzy się z masłem shea które jest w składzie produktu jednak jest on o wiele słodszy ale nie chemiczny ani nachalny.
A Wy macie jakieś niezawodne sposoby na przygotowanie przesuszonej skóry na pierwsze promienie słońca? Mam nadzieję, że już niebawem :)
Pozdrawiam! Do następnego :*